wtorek, 9 października 2012

Co dostałam od siostrzyczki, co kupiłam na tagu staroci

    Siostra przyjechała ostatnio. Taka wizyta cieszy szczególnie, jak siostra mieszka te set kilometrów dalej i widzimy się raz do roku. Rozmowy telefoniczne to jednak nie to samo. Ona wie, że ja mam te swoje "koniki", więc przywiozła dla mnie:
- dwie nowe dziewczynki, które od razu zostały ochrzczone:

Telimena, bo toczka w toczkę podobna do dziewczyneczki, która jak sama o sobie mówi "urodziła się w stajni"

Zośka, bo ma takie bujne kasztanowe włosy, jakie miała kiedyś taka jedna Zośka


Cztery powłoki na poduchy, z ręcznie robionymi wstawkami, szyte dawno, dawno temu przez moją babcię. (Babciu dlaczego wtedy byłam taka głupia i nie nauczyłam się od Ciebie dobrze  szyć?)


Kropielniczkę - kolejną do mojego zbioru.

 
  Jak już tak zaczęłyśmy w starociowym klimacie to nie pozostało nic innego, jak z samego rana dnia następnego polecieć na targ staroci.

   Najpierw spacerowałyśmy i podziwiałyśmy. Ja na targu nie spotkałam nikogo znajomego, choć jestem miejscowa, siostra zaś spotkała znajomą handlarkę z tego samego miasta z którego przyjechała. Przywitań nie było końca, a ja w ramach tej znajomości miałam propozycję powróżenia z  kart i dłoni, ale nie skorzystałam. Mam zasadę, nie chodzę do wróżek, nie czytam horoskopów, nie pozwalam sobie wróżyć.
A tu tylko część zdjęć, które dzięki pozwoleniu handlujących udało mi się zrobić.











    Wyjść z pustymi rękoma z targu staroci rzecz to niemożliwa i korygując w myślach inne wydatki  "zaszalałam" i nabyłam:


Kropielniczkę (kolejna) tak uparcie się targowałam z przemiłym sprzedawcą, że "puścił" za przystępną cenę.

Tu nie było powodu do targów, za parę groszy nabyłam dwie posrebrzane łyżki z wyrytymi monogramami. Ich urodę wydobyłam już w domu za pomocą czyścika do srebra. Będą w sam raz do serwowania sałatek. Jeśli kogoś interesują sygnatury sztućców to można się posilić tu.





    Dwie piękne ramy w bardzo dobrym stanie, w które zostaną zapewne oprawione grafiki. Któraś już z istniejących klik, ( jak myślicie, która się nada?), albo jakaś, która dopiero powstanie.

      Żeby nie było, że to już wszystko, to jeszcze z porannego, niedzielnego spacerku z psem przytargałam donicę ( śmietnikową, a jakże), a z południowego spaceru z siostrą "dary" jesieni, z których to najpierw robiłyśmy jesienne aranżacje, a potem plotłyśmy wianki. Donica i aranżacje poniżej, wianek kiedy indziej, bo to już chyba bardzo długi post wyszedł.



Dobrnęłam do końca, a Wy?
Wszystkim Wam dziękuję za zaglądanie i zostawienie słówka.

14 komentarzy:

  1. laleczki w tle, a północ blisko O_O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja pora Klarko, złapałam oddechu po robocie, a teraz zaczynam buszować:)

      Usuń
  2. Do takich ram to chyba jednak mi pasują wiejskie widoczki, dary natury i takie tam :) Te grafiki jak dla mnie proszą się o proste, wyraziste kształty i kolory, by nie odwracały uwagi, a tylko podkreślały...

    Ależ masz zdobyczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak mi się wydawało, ale spróbowałam właśnie w takie bogate i wyglądają extra.
      Lubię takie polowania za parę złotych:)

      Usuń
  3. Pięknie :-) Pozazdrościć oka do wypatrywania cudeniek :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jest tego, że w oczach się mieni. W sumie zawsze na starociach dostaję "oczopląsu" i pewno 90 % fajnych rzeczy przegapiam.

      Usuń
  4. Zazdraszczam, bo wieki nie byłam na żadnym targu staroci a te drewniane beki aż proszą się o zakup. Przepiękne powłoczki szyła Twoja babcia po prostu klasa sama dla siebie i w urodzie i w wykonaniu, ale z tym szyciem to trzeba mieć duuużo cierpliwości i zapału mnie przerast.
    Chyba Baba ze wsi ma rację te grafiki pasują do innych ram, bo są nowoczesne a ramy romantyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach te beki mnie od razu zauroczyły, Pan był tak chętny, że chciał mi je wieść do Kaczorówki:) Myślałam, że to balie do kąpieli (swobodnie na 2 osoby)a to ponoć do szatkowania kapusty, nawet w środku zadziory widać było. Babcie miały tą cierpliwość dłubały te falbanki, mereżki, zakładki i plisy, też bym tak chciała.....

      Usuń
  5. Cudeńka dostałaś od Siostry! ;) Moja to tylko ze mnie się śmieje! ;) Fajne rzeczy na tym targu no i odpowiednie miejsce na myślenie o mnie! ;) Ach te nasze Babcie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam trzy siostry, dla jednej starocie są obojętne, druga lubi, ale się nimi nie otacza, trzecia szuka dla mnie różnych drobiazgów sama ma troszkę inny gust, woli srebra, patery misy. Babcie są bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  7. A gdzie jest ten targ staroci, jeśli to nie tajemnica?
    (Bo się aż zaśliniłam na widok tych ram ;)I beczek też.
    A swoją drogą jakiś czas temu nabyłam podobną ramę i wszyscy ale to wszyscy mi odradzali oprawianie grafik na rzecz impresjonistycznych kwiatków i pejzaży, hm
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ano jest taki na Kole w Wa-wce.
    Kwiatki tak, ale jakby to były słoneczniki Van Gogha, a tak to jednak grafiki, bo wyglądają super, akurat te, nie wiem jak inne:)
    No i są to oryginały nie reprodukcje:)

    OdpowiedzUsuń
  9. ...no, no czuję się oczarowana!
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  10. Też kocham starocie i zawsze się slinie na ich widok.Teraz już bywam na takich targach rzadziej niż kiedyś ,bo zawsze cos trafię u siebie w /graciarni/ muszę być tylko bardziej cierpliwa :)

    OdpowiedzUsuń