niedziela, 21 października 2012

Pamiętacie odbojniki? Krasnala? To mam kolejną porcję:)

Pamiętacie krasnala? Korzystając z pięknego jesiennego dnia, wybraliśmy się na długachną, pieszą wycieczkę po naszym wielkim mieście w poszukiwaniu krasnali tudzież innych odbojnic. Po tej stronie rzeki bardzo starych kamienic coraz mniej, szczególnie w takiej odległości, coby pieszo można było dojść. Jednak kręcąc się  po zaułkach i tyłach dużych, śródmiejskich ulic spotkaliśmy je, znaczy się krasnale i odbojnice o innych kształtach.
Znalazłam krasnale, ale te nie miały wybitego roku, odczytałam tylko słowo "odlewnia", a następnego już nie dałam rady...


Odbojnice z serii "kule", też były, każda ma troszkę inny ornament.






  To jedne z prostszych odbojnic, już nie takie finezyjne jak krasnale czy nawet kule.



 A to jeszcze jedna odbojnica w kształcie kuli na tle ściany z reklamą w postaci okienka, w którym zamieszkały (dość dawno chyba) głowy manekinów. Reklamują układanie koków, czesanie peruk....






A to już prosta odbojnica z kamienia, funkcję ochronną spełniała z całą pewnością, bo była ogromna.



Zakazane rewiry.

Trafiliśmy w takie miejsca, że strach wejść do bram i na podwórka. Tu rządzi przypadek, aura pomaga, z całą pewnością nikt tu niczego nie upiększa i nie poprawia. I to wszystko w odległości kilkuset metrów od znanego wszystkim budynku, co to nam nasi wschodni sąsiedzi w latach 50 -tych budowali w ramach wielkiej przyjaźni.
Piękna kamienica w totalnej ruinie, są plany, aby zrobić tam apartamenty warte kilkuset tysięcy za metr (tak, tak kilkuset). Dokumentna ruina, odpadające tynki, brama zamknięta na łańcuch, a w tej bramie wszystkie najgorsze wydzieliny, które ludzkość wydala, jak to pobaluje za dużo, okropność..., a obok puby, znane lokale i jedna z najbardziej reprezentacyjnych ulic miasta.



Nie do wiary, ale w tej kamienicy mieszkają lokatorzy, wejście jak do piramid, zabezpieczone ogromnymi stemplami, grozi zawaleniem?

Na ścianie w tej  bramie malutka kapliczka, dość powszechny widok w starych bramach. W prawie każdej jest taka kapliczka. Czyżby lokatorzy prosili opatrzność o opiekę?




Jeśli kapliczki nie ma w bramie to z pewnością będzie na ścianie w głębi podwórka- studni, tak jak tu.



Do tej bramy wchodziłam z "duszą na ramieniu", była tak samo obskurna jak i malownicza, ani chybi zamieszkana, ale ja nie chciałabym tu mieszkać. Z okien dolatywały wrzaski, słów nie powtórzę, wszystkie niecenzuralne. W przejściu minęła nas "dziwna" para. Pani, na pierwszy rzut oka widać, że trudniąca się najstarszym zawodem świata, a za nią petent... za nimi jeszcze jeden... obstawa? Zmykałam dość szybko, choć górne piętra kusiły krętymi schodami i równie malowniczo obdartym tynkiem i rozwartymi, oknami bez szyb......





Ten neon -reklama wprawiły mnie w osłupienie. Cóż bowiem znaczyć może "postępowanie pamięci". Nie mam zielonego pojęcia, budynek, zabytkowy, będzie odnawiany....


Tu kawałek  fasady.

I moje ulubione kamienice na ulicy Próżnej.
Prawa strona ulicy jest już remontowana, kiedy przyjdzie czas na lewą? Nie wiem toteż przy każdej okazji uwieczniam te stare mury.



A to całkiem zgoła inny obrazek. Rower z kanką na mleko jest ozdobą, uroczo wymalowane okienka i ciepłe światło w środku zapraszają na ciepłą herbatę. Oj po długiej wędrówce przyda się przystanek, ale to już następnym razem, bo dziś grzało nas słoneczko i emocje towarzyszące wejściu w każdą z bram.
Wiem jedno, taką wędrówkę koniecznie trzeba powtórzyć tylko tym razem wybiorę się na drugą stronę rzeki, gdzie, jak mi donoszą jest jeszcze raj dla amatorów starych bram i podwórkowych kapliczek.



Witam nowych obserwatorów. Miło mi, że ktoś chce tu zaglądać i oglądać, te moje "starocie".
Postaram się o dostarczanie kolejnych fotek i zdawanie kolejnych relacji. Kaczorówka zamknięta, weekendy wolne, ruszam, więc na poszukiwania.....




9 komentarzy:

  1. niesamowite miejsca pokazujesz... niby każdy wie, że one sa,ale... dzieki Kochana...
    a na tym budynku z neonem zaciekawiły mnie okna dachowe- jakie ogromne przeszklone połacie? chyba jakies pracownie tam musza byc...a te kręte schody... no cudne po prostu... miejmy nadzije, ze sie uchowaja, choc pewnie po remioncie wejśc tam nie bedzie mozna i to raczej nie ze strachu... całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tam była wystawa, a teraz mają to remontować, to jedna z hal na "koszykach"...
      Ta klatka ze schodami była cudna i straszna, mówię Ci kolor ( indygo) i przecierka jaką zrobił czas to mistrzostwo świata, ale taki tam wandalizm i syf, że tylko się za ramie oglądałam...nie miałam odwagi na te piętra dalej wejść.....tej klatki remontować chyba na razie nikt nie ma zamiaru:)

      Usuń
  2. Ja chyba pod Twoim wpływem zaczęłam zwracać baczniejszą uwagę na ruinki, starocia :) one mają czar...

    Tym kapliczkom się nie dziwię, chyba tylko łaska boska trzyma te wszystkie mury w kupie, a wiadomo, ze gdzie najniebezpieczniej to musi stać krzyż albo Matka Boska :))

    Jeden z naszych ksieży prowadził nawet statystykę ile osób zginęło na pewnej drodze zanim ustawiono figurę, a ile po :D

    Ciekawe, że tam się będzie komuś opłacało odrestaurowywać, a w Gdańsku to burzą i rekonstruują...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mi bardzo miło,że cię troszkę zaciekawiłam, kolejne zagubione gdzieś w krzakach "starocie" choć na chwilkę znowu będą "żyć".
      Ciekawe z tą statystyką, czy wiesz, jakie były po wybudowaniu?
      Tu konserwator zabytków nieugięty jeśli chodzi o takie perełki i moim zdaniem słusznie, teraz takie są metody, że większość budynków są w stanie uratować.

      Usuń
    2. Nie pamiętam liczb, bo to wiele lat temu było ale wypadkowość faktycznie spadła - nie mam pojęcia, czy to przypadek, faktyczne działanie Opatrzności, czy odruch warunkowy - widzę krzyż, tu pewnie ginęli, zwalniam...

      Usuń
  3. Są urocze...i wiesz sprawdziłam, u nas jednak ich nie ma...a szkoda:(
    Kreślę pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ciekawe dlaczego.... Pozdrawiam również ciepło.

      Usuń
  4. Z przyjemnością przeczytałam i obejrzałam zdjęcia, bo też bardzo lubię takie stare, ciekawe miejsca.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń