sobota, 15 grudnia 2012

Eleonora i Salomea

Takie to oto nowe lale mam do swoich zbiorów. Ta w białej sukience jest wyjątkowo urodziwa i ma sygnaturę.

                                                    Eleonora


Ta w mikołajowym ubranku pasuje w sam raz do świątecznego wystroju.

                                                     Salomea

Powolutku zaczynają mi się kończyć ciotczyne imiona, którymi obdarzyłam poprzednie lalki.
Dlatego te nowe nazwę imionami moich ulubionych nauczycielek.
Ta w białej sukience niech będzie Eleonorą, to imię mojej nauczycielki z pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej. Kiedy rozpoczęłam naukę w drugiej klasie Pani Eleonora przeszła na emeryturę. Uczyła całe pokolenia, mojego ojca, moje starsze rodzeństwo. To ona uczyła mnie czytać i pisać, oczywiście w pierwszej klasie tylko i wyłącznie atramentem z kałamarza i piórem ze stalówką, to u niej na lekcji lepiłam z plasteliny Plastusia, którego potem nosiłam w piórniku. Przeżyła wielu swoich uczniów w tym mojego ojca,  Pani Eleonora dobiega do 100- ki, urodziła się w 1915 r. i mimo, że już nie wychodzi z domu nadal cieszy się  zdrowiem. Pani Eleonora uczyła jeszcze przed wojną. W czasie okupacji tajne nauczanie  dla dzieci z rodziny i sąsiedztwa rozpoczęła  w 1940 roku. Po wyzwoleniu tych ziem już w lutym 1945 roku rozpoczęła nauczanie w szkole dla 155 dzieci i aż do maja prowadziła je samodzielnie.
 Wszystkiego dobrego Pani Eleonoro:)

Ta druga dostanie imię po mojej Pani "psor" z liceum.... imię wtedy dziwne mi się wydawało, ale dziś mi się podoba. Salomea, tak miała na imię moja geograficzka i żadna inna, ani wcześniej, ani później nie potrafiła tak wspaniale nauczać geografii. Nawet bardzo chciałam tą geografię studiować:). Do dziś pamiętam jak Pani profesor obrazowo opisywała wybuchu wulkanu Krakatau, dzięki niej geografia była przedmiotem, na który chodziło się z przyjemnością. Wiem tylko, że Pani Salomea do pracy stawiła się już 24 stycznia 1945 roku, czyli kilka dni po wyzwoleniu. Tuż po mojej maturze przeszła na emeryturę. Nie wiem, czy jeszcze żyje.

Miałam jeszcze kilku wspaniałych nauczycieli, takich którzy kochali muzykę Chopina i zarażali nią swoich uczniów, organizowali koncerty, gdzie zjeżdżały sławy, takich, których wtedy nie cierpiałam, ale dziś wiem, że byli świetnymi fachowcami. Pewnie za jakiś czas powspominam ich tutaj.

Pozdrawiam przedświątecznie wszystkich zaglądających do mnie.

9 komentarzy:

  1. Ostatnio też oszalałam na punkcie porcelanowych lal:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajne szaleństwo:) Trzeba uważać, bo czyści kieszeń:)

      Usuń
  2. Eleonora jest bardziej szalona.......:). Fajne lalki i pomysł na nadawanie im imion! Ciekawa jestem, czy wystarczy...lal i nauczycieli:))).
    Cmoki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Imiona mają być takie archaiczne nieco i te spośród znajomych zapewne się wyczerpią, a i lal też mogę mieć ograniczoną ilość bo mi się miejsce w koszu dla nich kończy:)

      Usuń
  3. Piękna opowieść o nauczycielkach. Lalki mogę być dumne nosząc ich imiona :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tal mi się wzięło na wspominki........trudno było sobie wszystko przypomnieć, dobrze, że net mamy:)

      Usuń
  4. Piękne lale,a gdzie można nabyć taką lalę???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często w SH, jak trafisz akurat. Czasami na pchlich targach, albo na allegro:)) W Warszawie na Kole ( targ staroci), zawsze kilka jest.

      Usuń