wtorek, 4 września 2012

Kopiejki z czasów Ziutka Słoneczko

Dreszcze mi biegają po krzyżu, jak dotykam kopiejek z czasów Ziutka Słoneczko, jak zwykł nazywać Stalina Marek Hłasko. Znalazły się jednak w moim malutkim zbiorze, więc niech tam zostaną. Daty bicia monet to okres wielkiego terroru, masowych egzekucji, wywózek i tego wszystkiego, co jeży włosy na głowie. Rok 1931, ( Wielki głód na Ukrainie)1932, 1937,1940  brrrr, zaraz mi się przypomina Archipeleg Gułag, którego nie doczytałam, bo nie byłam w stanie, albo Hiszpańskie oczy Nurowskiej. Tak jak w przypadku srebrnej marki znalezionej w ogródku, wyobraźnia podsuwa mi zaraz obrazy, że te kopiejki mogły być w łapach jakiegoś strasznego człowieka.....





 A tu coś dla miłośników detali i ornamentów. Dwa i pól guldena z 1960 roku, też mnie dziwił taki połówkowy nominał jak byłam w Holandii, trzeba jednak przyznać, że pieniążek ładny i strasznie duży.


2 komentarze:

  1. Widzę, że ciekawy zbiór uskładałaś.Kopiejkę chyba mam tylko jedną, nie pamiętam z którego roku, musiałabym sprawdzać.Za to pamiętam doskonale, że mam deutsches reich rentenpfennig z 1924r i parę innych "okazów",polskich, zagranicznych...Nigdy włąściwie nie zbierałam, a troch ę się uskładało...:D
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak prze lata dochodziło pieniążków:)

      Usuń